Tłumacze poszukiwani
Dodano:
Szef Służb Tłumaczeń Ustnych w Komisji Europejskiej, Włoch Marco Benedetti powiedział, że po rozszerzeniu UE, potrzebnych tam będzie 120 polskich tłumaczy.
Już dziś 51 polskich tłumaczy ma akredytację niezbędną do podjęcia pracy w unijnych instytucjach. "To rekord wśród krajów kandydujących" - powiedział. Podkreślił jednak, że potrzebnych jest 120 i wyjaśnił, że 40 z nich dostanie etat w Komisji Europejskiej, Parlamencie Europejskim lub w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości, a pozostali będą współpracownikami.
Szef Tłumaczeń Ustnych Komisji szacuje, że potrzeba będzie ok. 80 tłumaczy dziennie.
Benedetti przypomniał, że kolejne testy akredytacyjne odbędą się we wrześniu we wszystkich krajach kandydujących. Poinformował, że już teraz UE jest największym organizatorem tłumaczeń na świecie: zatrudnia 454 tłumaczy, którzy pracują w 11 oficjalnych językach "15", a współpracuje z kolejnymi prawie 300. Obsługują oni średnio przeszło 50 spotkań dziennie, co daje 160 dni tłumaczeń rocznie.
Benedetti dodał, że koszt utrzymania tej machiny to 2 euro - czyli ok. 7 zł - na mieszkańca "15" rocznie, w tym na tłumaczenia ustne - 25 centów.
"Po rozszerzeniu będzie 21 oficjalnych języków i - mam nadzieję - że to nie jest koniec" - powiedziała dyrektor Tłumaczeń Ustnych Przy Parlamencie Europejskim Olga Cosmidou. Greczynka zaczęła swoje wystąpienie na konferencji prasowej w ojczystym języku, czym wywołała konsternację bo nikt nie był w stanie jej tłumaczyć. W ten sposób zwróciła uwagę na nieodzowność pracy tłumaczy i podkreśliła, że w Parlamencie Europejskim - jedynej unijnej instytucji pochodzącej z bezpośredniego wyboru - każdy musi mieć prawo wyrażania swoich myśli we własnym języku.
Szefowa Działu Tłumaczeń Ustnych przy Europejskim Trybunale Sprawiedliwości Irlandka Caren Baviera-Betson zwróciła uwagę, że polscy prawnicy w tym Trybunale powinni mieć zapewnioną możliwość śledzenia rozpraw w ojczystym języku. Podkreśliła też, że również polscy sędziowie, którzy będą się zwracać do Trybunału w sprawie interpretacji unijnego prawa, wszystkie informacje muszą otrzymywać po polsku. Dodała, że dokumenty pisane tłumaczą prawnicy, jednak żywe słowo przekładają wykwalifikowani tłumacze.
Według Baviera-Betson, w Trybunale potrzebni będą przede wszystkim Polacy ze znajomością dwóch języków, w tym francuskiego.
Cała trójka zaapelowała do dziennikarzy, żeby poinformowali o perspektywach interesującej pracy dla polskich tłumaczy, żeby zgłaszali się oni na kursy i egzaminy kwalifikacyjne. Benedetti przyznał, że takie kursy są drogie, np. w jednej z warszawskich szkół językowych kurs kosztuje 9 tys. 600 zł, czyli ok. 2 tys. 600 euro, ale podkreślił, że Unia przyznaje stypendia od tysiąca do 2 tys. euro. Dodał, że kilka z nich trafiło właśnie do Warszawy.
nat, pap
Szef Tłumaczeń Ustnych Komisji szacuje, że potrzeba będzie ok. 80 tłumaczy dziennie.
Benedetti przypomniał, że kolejne testy akredytacyjne odbędą się we wrześniu we wszystkich krajach kandydujących. Poinformował, że już teraz UE jest największym organizatorem tłumaczeń na świecie: zatrudnia 454 tłumaczy, którzy pracują w 11 oficjalnych językach "15", a współpracuje z kolejnymi prawie 300. Obsługują oni średnio przeszło 50 spotkań dziennie, co daje 160 dni tłumaczeń rocznie.
Benedetti dodał, że koszt utrzymania tej machiny to 2 euro - czyli ok. 7 zł - na mieszkańca "15" rocznie, w tym na tłumaczenia ustne - 25 centów.
"Po rozszerzeniu będzie 21 oficjalnych języków i - mam nadzieję - że to nie jest koniec" - powiedziała dyrektor Tłumaczeń Ustnych Przy Parlamencie Europejskim Olga Cosmidou. Greczynka zaczęła swoje wystąpienie na konferencji prasowej w ojczystym języku, czym wywołała konsternację bo nikt nie był w stanie jej tłumaczyć. W ten sposób zwróciła uwagę na nieodzowność pracy tłumaczy i podkreśliła, że w Parlamencie Europejskim - jedynej unijnej instytucji pochodzącej z bezpośredniego wyboru - każdy musi mieć prawo wyrażania swoich myśli we własnym języku.
Szefowa Działu Tłumaczeń Ustnych przy Europejskim Trybunale Sprawiedliwości Irlandka Caren Baviera-Betson zwróciła uwagę, że polscy prawnicy w tym Trybunale powinni mieć zapewnioną możliwość śledzenia rozpraw w ojczystym języku. Podkreśliła też, że również polscy sędziowie, którzy będą się zwracać do Trybunału w sprawie interpretacji unijnego prawa, wszystkie informacje muszą otrzymywać po polsku. Dodała, że dokumenty pisane tłumaczą prawnicy, jednak żywe słowo przekładają wykwalifikowani tłumacze.
Według Baviera-Betson, w Trybunale potrzebni będą przede wszystkim Polacy ze znajomością dwóch języków, w tym francuskiego.
Cała trójka zaapelowała do dziennikarzy, żeby poinformowali o perspektywach interesującej pracy dla polskich tłumaczy, żeby zgłaszali się oni na kursy i egzaminy kwalifikacyjne. Benedetti przyznał, że takie kursy są drogie, np. w jednej z warszawskich szkół językowych kurs kosztuje 9 tys. 600 zł, czyli ok. 2 tys. 600 euro, ale podkreślił, że Unia przyznaje stypendia od tysiąca do 2 tys. euro. Dodał, że kilka z nich trafiło właśnie do Warszawy.
nat, pap